Wywoływanie filmów

Wstęp

Jeżeli weszliśmy w posiadanie kliszy czarno-białej, która nie nadaje się do procesu C-41, czyli nie możemy oddać jej do labu to mamy do wyboru dwa rozwiązania: oddać ją komuś kto posiada własną ciemnie i zapłacić spore pieniędze za wywołanie kliszy a potem za odbitki, lub spróbować wywołać ją samemu. Drugie rozwiązanie ma tę zaletę, że dostarcza mnóstwo frajdy, oraz daje większą kontrole nad tym, co chcemy uzyskać (no może nie tak od razu, ale taka możliwość istnieje:). W przypadku wyboru drugiej opcji zapraszam dalej.

Obróbka własnych materiałów daje dużo satysfakcji, oraz po dojściu do pewnej wprawy, umożliwia nam bardzo dużą kontrolę nad tym co robimy. Mamy bardzo duże możliwości w kreowaniu końcowego efektu (ale o tym póĽniej).

Pozostaje jeszcze problem kosztów, niestety na początku taka zabawa jest trochę kosztowna, bowiem trzeba zakupić trochę niezbędnych akcesoriów a także efekty naszej pracy mogą być mizerne więc marnować się będzie i klisza i chemikalia. Ale jeżeli potraktujemy te koszty jako cenę nauki to potem może się to zwróc

Co potrzebne?

Do wywoływanie czarno-białych filmów, nie potrzeba nam dużo sprzętu. Wystarczą:

  • Naświetlony film
  • Koreks
  • Nożyczki
  • Otwieracz do piwa
  • Termometr
  • Wywoływacz
  • Przerywacz
  • Utrwalacz
  • Zwilżacz
  • Wieszaczki do kliszy (opcjonalnie klamerki)

Film najlepiej, aby nie był do procesu C-41, bo z takim mogą być problemy. Do wyboru mamy sporą gamę produktów różnych firm. Najczęściej używane to Agfa Apx, Kodak T-Max, Ilford FP4, FP5, Pan oraz Delta. Jest jeszcze Kodak Academy, ale to bym raczej odradzał. Choć pewnie nie jednego skusi jego cena.

Koreks możemy kupić za grosze na giełdzie lub allegro. Wybór jest raczej spory. Do dyspozyji mamy polskie koreksy Krokusy różnej pojemności oraz trochę zagranicznej produkcji. Zaletą polskich koreksów jest ich bardzo niska cena (zwykle są kiklakrotnie tańsze od zachodnich). Jednak odradzałbym sugerowanie się ceną. Oczywiście konstrukcja oraz pochodzenie koreksu nie ma dużego wplywu na jakość końcową.

Nożyczki przydadzą się do odcięcia kliszy od szpulki.

Otwieracz do piwa może być pomocny przy otwieraniu kasetki z filmem oraz piwa oczywiście.

Termometr najlepiej taki, który oferuje dokładność, co najmniej 0,5 stopnia (nie mylić z rozdzielczością). Odradzam produkty firm typu Hama. Są wyjątkowo niedokładne. Różnica w pomiarach pomiędzy dwoma takimi termometrami potrafi wynosić nawet 2 stopnie.

Wywoływacz jest roztworem niezbędnym do wywołania filmu. Możemy podzielić je na płynne i proszkowe. Dla początkujących polecałbym chemie w płynie. Łatwiej się to przechowuje, dozuje itp. A dodatkowo zapewniają większa powtarzalność uzyskanych rezultatów. W zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać zaopatrujemy się w odpowiedni roztwór. Niestety o dokładny opis właściwości poszczególnych wywoływaczy trochę trudno, niewątpliwie przyda się przestudiować archiwum grupy pl.rec.foto.

Przerywacz jest to roztwór czasem niezbędny do przerwania procesu wywoływania. Jednak można się obyć bez niego. Samo płukanie w wodzie często wystarcza. Czasem nawet kąpiel przerywająca w roztworze przerywacza nie jest wskazana np. rodinal nie lubi przerywaczy. Zamiast przerywacza równie dobrze można użyć octu.

Utrwalacz potrzebujemy go, aby utrwalić wywołany obraz.

Zwilżacz jest roztworem, którego zadaniem jest zmniejszyć napięcia powierzchniowe kliszy, a także ma ułatwić spływanie wody po błonie, dzięki czemu unikniemy na wysuszonej błonie trudnych do usunięcia smug. Opcjonalnie możemy również wykorzystać stary dobry Ludwig.

Wieszaczki są niezbędne, aby móc zawiesić klisze. Opcjonalnie możemy wykorzystać coś innego. Jednak wieszaczki do kliszy mają tą zaletę, że są do tego celu zrobione. Do jednej kliszy przydadzą się dwa wieszaczki. Jeden, aby ja zawiesić drugi, aby ją dociążyć z dołu. To zapewni nam, że klisza będzie prosta.

Wywołujemy

No to zaczynamy. Pierwszą czynnością, jaką musimy wykonać to nawinąć kliszę na szpulkę od koreksu. Jest to jednocześnie najtrudniejsza czynność w całym procesie wywoływania czarno-białego filmu. Dobrze jest, najpierw potrenować nawijanie błony na szpulkę zanim zrobimy to z naszym filmem, na którym mogą znajdować się jakieś wartościowe dla nas zdjęcia, a szkoda by było je zmarnować. Klisze musimy nawijać w absolutnej ciemności. Możemy wykorzystać do tego np. łazienke. Po zatkaniu wszelkich możliwych szpar i wykręceniu żarówki, nakrywamy się dodatkowo kocem i zabieramy się do roboty. UWAGA: Czasem po wejściu do ciemnego pomieszczenia może się wydawać, że jest wystarczająco ciemno. Niestety klisza jest nieubłagana, jeżeli gdzieś będzie się dostawać troche śwatła i nawijanie może się nieco przedłużyć, spowodowane brakiem wprawy, to możemy się potem niemiło zdziwić.

Wywoływacz

Teraz możemy zająć się przygotowaniem roztworów. Zacznijmy od wywoływacza. Ze względu na fakt, że wywoływanie filmu jest procesem mającym największy wpływ na efekt końcowy, lepiej jest dobrze się zastanowić przed wybraniem konkretnego produktu. To, co zepsujemy na tym etapie będzie już nie do naprawienia póĽniej. Oczywiście wraz z nabraniem doświadczenia i przetestowaniu wielu z nich będziemy wiedzieli, kiedy jaki zastosować. Ewentualnie może być i tak, że znajdzie się taki, który będzie idealnie pasował do tego materiału, jaki będziemy obrabiać.

Na początek polecałbym wywoływacz Agfy Rodinal. Jest to dosyć stara receptura, co ma swoje wady i zalety. Do zalet można zaliczyć fakt, że jest bardzo popularny, dzięki czemu można znaleĽć ogromną ilość materiałów odnośnie sposobów wykorzystywania jego oraz jakie temu towarzyszą efekty. Wadą natomiast jest to, że jest to wywoływacz, który był opracowywany w czasach, gdy mały obrazek nie był zbyt popularnym formatem (a może nawet jeszcze go nie było). Z czego wynika fakt, że zdecydowanie bardziej się nadaje do wielkich i średnich formatów. Oczywiście wspomniana wada może być dyskusyjna, bowiem wiele osób lubi ziarno, jakie można uzyskać tym wywoływaczem. Kolejną cechą tego roztworu jest to, że poprzez zmianę stężenia roztworu możemy wpływać na wielkość ziarna wywoływanego negatywu (aby uniknąć nieporozumienia dodam, że nie tylko ten wywoływacz tak ma) oraz jest dosyć tolerancyjny.

Jeżeli jednak nie jesteśmy pewni, jaki wywoływacz wybrać, proponuje zapoznać się z zaleceniami producenta, które zwykle drukowane są na opakowaniu kliszy. Najczęściej podawane są także stężenia oraz czasy kąpieli w poszczególnych roztworach.

Mając już wybrany wywoływacz, przygotowujemy roztwór. Należy zmieszać go w podanych proporcjach z wodą. Najlepiej wykorzystać do tego celu wodę destylowaną, woda z sieci wodociągowej raczej do tego celu się nie nadaje. Przed rozcieńczeniem dobrze jest także poczytać w archiwach grup dyskusyjnych uwagi innych, czasem może się zdarzyć, że inne rozcieńczenie daje lepsze dla nas rezultaty niż to zalecane przez producenta np. dla rodinala producent zaleca dwa rozcieńczenia 1+25 i 1+50, jednak bardzo często stosowanym jest 1+100, które daje znacznie mniejsze ziarno, jak i ułatwia uzyskanie przyjemniejszej tonalności negatywu.

W przypadku używania wywoływacza rodinal przy większych rozcieńczeniach należy zwrócić uwagę na fakt, że do wywołania jednej błony, średnio potrzeba jest 5ml specyfiku. Czyli dla rozcieńczenia 1+100 powstaje 505ml roztworu, w takim przypadku może nie być możliwe wywoływanie dwóch klisz na raz w mniejszych koreksach.

Zanim jeszcze rozcieńczymy nasz wywoływacz dobrze jest zadbać, aby woda miała odpowiednią temperaturę. W wielu przypadkach wywoływacze najlepiej pracują w temperaturze 20 stopni, natomiast zwiększanie temperatury może powodować trudniejszą kontrole procesu (zmniejsza się czas wołania) a także często powoduje zwiększenie ziarnistości błony.

Przerywacz

Jaki specyfik wykorzystamy do przerwania nie ma większego znaczenia. Jak już zostało wspomniane wyżej można nawet użyć roztworu z octu. W tym celu należy wlać łyżeczkę stołową octu do jednego litra wody. Jednak zalecałbym jednak zaopatrzyć się w gotowy przerywacz, nie jest on drogi a zwykle stosuje się dosyć duże rozcieńczenia. Wcześniej dobrze jest także zapoznać się czy można stosować przerywacza po danym wywoływaczu. Rodinal np. nie lubi przerywaczy i należy przerywać go wodą. Oczywiście jest to związane ze składem chemicznym obu specyfików.

Utrwalacz

Rodzaj utrwalacza także nie ma większego znaczenia. Jego zadaniem jest przerwanie procesu wywoływania filmu. Oraz utrwalenie uzyskanego obrazu. Wiele osób wykorzystuje jeden rozcieńczony roztwór kilkakrotnie. Jest to dosyć ryzykowny zabieg. Bowiem zużyty utrwalacz może, Ľle utrwalić klisze, czego efektem może być po wysuszeniu zupełnie wyblakły obraz. W takim przypadku konieczne będzie powtórne utrwalenie kliszy (co może być kłopotliwe jeżeli klisze została wcześniej pocięta na paski)

Obróbka

Do koreksu, w którym mamy już klisze, wlewamy wodę. Ma to na celu zmiękczenie emulsji. Nie jest to konieczny zabieg, ale wykonać go warto. W tym czasie uderzamy denkiem o np. podłogę, aby uwolnić ewentualne pęcherzyki powietrza z powierzchni błony. Po ok. 2 min. Wylewamy wodę, uruchamiamy stoper i wlewamy wywoływacz. Odmierzamy czas wywoływania na stoperze. W tym czasie należy odpowiednio mieszać roztwór poprzez obracanie koreksem. Najczęstszym sposobem mieszania jest przez 30 pierwszych sekund ciągle. Następnie, co dwie minuty kilka przewrotek. Jednak zależy to od użytego wywoływacza. Czasem trzeba nawet częściej (co minutę kilka przewrotek) albo rzadziej (niektórzy wywołują rodinala bez mieszania, odpowiednio zwiększając czas wołania do ok. 60 min.).

Jeżeli minął czas wołania wylewamy roztwór i wlewamy przerywacz. Najczęściej proces przerywania trwa ok. 2 min (w zależności od stosowanego przerywacza). Po upłynięciu zadanego czasu wylewamy przerywacz i wlewamy roztwór utrwalacza. W tym czasie także zalecane jest mieszanie roztworu poprzez przewracanie koreksu (tudzież kręcenie szpulką). Jeżeli upłynął czas kąpieli w utrwalaczu, wylewam go i rozpoczynamy płukanie kliszy.

Płukanie powinno trwać ok. 30 min. Należy w trakcie płukania także zwrócić uwagę na temperaturę wody. Najlepiej gdyby była podobna do tej w której dokonywaliśmy poprzednie kąpiele. Zbyt niska może dość nie wypłukać dostatecznie kliszy, zbyt wysoka może zniszczyć trwale błonę.

Ostatnie płukanie powinniśmy przeprowadzić w wodzie destylowanej. Do której dobrze jest dodać odpowiednią ilość zwilżacza (jeżeli takowego nie posiadamy wystarczy parę kropel ludwika). To płukanie jest niezbędne i bardzo ważne. Gdybyśmy tego nie zrobili to na kliszy pozostały by trudne do usunięcia ślady. Bowiem woda z sieci zawiera w sobie ogromne ilości różnych świństw, które po odparowani zostały by na kliszy.

Ostatnim krokiem, jaki pozostał to wyjęcie kliszy z koreksu i zawieszenie jej do wyschnięcia. Klisza powinna schnąć, co najmniej kilka, kilkanaście godzin. Po ok. 1 godzinie może nam się wydawać, że jest sucha. Ale ona w tym czasie będzie miała jeszcze dość znacznie zmiękczoną emulsje, która w trakcie cięcia kliszy lub wkładania do koszulek może ulec zniszczeniu. Należy także zwrócić uwagę, aby suszenie nie przebiegało w zbyt wysokiej temperaturze, bowiem wówczas błona nam się nieprzyjemnie pozwija i wyprostowanie jej może być kłopotliwe.

Miłej zabawy:)


Wpisy
Wszelkie prawa zastrzeżone Śmieciara @ 2008
[zamknij]
[poprzedne] [następne]
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ŚMIECIARA @ 2010