Odbitki - podstawy

Wstęp

Robienie czarno - białych odbitek jest czynnością niezwykle prostą. Jednak, aby móc to wykonać potrzeba znacznie więcej sprzętu niż w przypadku wywoływania czarno - białych filmów. No i niestety jest to sprzęt znacznie kosztowniejszy. Dodatkowo do przeprowadzenia tego procesu potrzebne będzie odpowiednie pomieszczenie.

Wybór odpowiedniego pomieszczenia jest sprawą dosyć ważną. Najczęściej do tego celu wykorzystywana jest łazienka lub kuchnia rzadziej pokoje (chyba, że ktoś ma możliwość przeznaczenia osobnego pomieszczenia tylko do tego celu, wówczas jest w sytuacji luksusowej). Wyboru należy dokonać samemu, bowiem w każdym domu są inne pomieszczenia i mają zupełnie inne cechy. A poniżej przedstawiam kilka czynników, na które należałoby zwrócić uwagę.

  • Pomieszczenie powinno być wentylowane, lub dobrze gdyby było wyposażone w okno. Bowiem spędzanie kilku godzin w oparach chemikaliów nie jest ani przyjemne ani zdrowe (choć panuje pogłoska, że prawdziwy fotograf zamiast dezodorantu używa wywoływacza, ale nie wiem ile w tym prawdy:).
  • Podstawowy warunek powinno łatwo się go zaciemniać.
  • Powinno być wyposażone w gniazdka elektryczne.
  • Powinno być na tyle duże, aby móc się w nim swobodnie poruszać.

Na koniec dodam, że adaptacja łazienki na ciemnie ma jeszcze kilka zalet. Najczęściej łazienki są wyłożone kafelkami. Z czego wynikają dwie ważne rzeczy, znacznie mniej w powietrzu kurzu, a jest to straszna zmora, oraz potencjalnie mało jest rzeczy narażonych na przejście zapachem chemikaliów (niektóre potrafią wyjątkowo nieprzyjemnie pachnieć).

Co potrzebne?

  • Powiększalnik
  • Kuwety
  • Termometr
  • Zegar ciemniowy, stoper.
  • Lampa ciemniowa
  • Gruszka oraz pędzelek
  • Lupka powiększalnikowa
  • Papier
  • Filtry do papieru zmiennogradacyjnego.

Powiększalnik - jest urządzeniem służącym do kopiowania zdjęć z negatywu na papier. Zasada działania tego urządzenia jest prosta: Ľródło światła -> ramka na negatyw -> blat z odbitką, no i jeszcze jakiś włącznik. Tak, więc teoretycznie można spróbować skonstruować sobie samemu takie urządzenie:) W praktyce moglibyśmy nie być zadowolenie z otrzymanych w ten sposób odbitek. Dlatego jednak polecałbym nabyć już gotową konstrukcją i to jak najlepszą, na jaką nas stać.

Na rynku można spotkać dosyć sporą gamę różnych powiększalników o różnych konstrukcjach. Najczęściej składają się one blatu, kolumny, oraz puszki z Ľródłem światła i obiektywem. W powiększalnikach kondensorowych Ľródłem światła jest specjalna mleczna żarówka, za którą jest kondensor jest to specjalna soczewka, której zadaniem jest dodatkowe rozproszenie światła. Za kondensorem zwykle mamy ramkę na negatywy. Za ramką oczywiście obiektyw. Innym Ľródłem światła może być głowica mieszająca. Te głowice umożliwiają także robienie powiększeń barwnych. Większość powiększalników jest tak skonstruowana, że możliwe jest odepnięcie komory z żarówką i kondensorem i przypięcie głowicy. Głowice dają znacznie lepiej rozproszone światło a także poprzez odpowiednią regulację koloru można uzyskać dowolną gradację na papierach zmiennogradacyjnych.

Jeżeli chodzi o wybór powiększalnika to polecam czeskie meopty. Do zastosowań amatorskich model Opemus 6 w pełni wystarczy. Oczywiście śmiało można wykorzystać także polskie Krokusy. Ale nie wiem czy warto, ceny sensownych krokusów zaczynają się od 100 PLN do ok. 250 PLN, w zależności od modelu i stanu a Opemus'a 6 można dostać za ok. 200-350PLN. Ja osobiście nie używałem krokusów, jednak czytałem wiele opinii na grupach dyskusyjnych, że praca na nich do przyjemnych nie należy

Jeżeli już wybierzemy powiększalnik, warto zastanowić się nad odpowiednim obiektywem. Zasada jest tu taka sama jak w przypadku aparatów fotograficznych. Od korpusu zależy tylko komfort pracy oraz dostępność różnych "bajerów", ale na jakoś zdjęcia największy wpływ ma obiektyw. Od razu odradzam stosowanie zwykłych obiektywów do powiększeń. One są zupełnie inaczej kalibrowane i mogą powodować pewne zniekształcenia, a w dodatku nie są odporne na wysokie temperatury (150W żarówka w powiększalnikach kondensorowych powoduje po pewnym czasie dość znaczne nagrzanie się całej konstrukcji). Także wszelkie radzieckie i polskie obiektywy powiększalnikowe od razu odpadają. W ostateczności na okres przejściowy możemy wykorzystywać czeskie Anarety. Ale docelowo polecałbym zaopatrzyć się w jakiegoś Nikkor'a lub Rodenstock'a. Dosyć popularny i łatwo dostępny a zarazem bardzo dobry jest Nikor 50/2,8 jego cena w zależności od Ľródła waha się od 400-500PLN. Warto także wspomnieć o takiej legendzie jak Nikorr 40/4 jest to podobno rewelacyjny obiektyw. Najlepszy, jaki można wykorzystać w małym obrazku, jednak bardzo ciężko go dostać i nie mam pojęcie ile może kosztować. Jeżeli ktoś nie ma czasu na szukania ani pieniędzy na 40/4 to jako jedyna alternatywa pozostaje Nikkor 50/2,8.

Kuwety - Są to plastykowe prostokątne wanienki, w których odbywają się poszczególne kąpiele odbitek. Warto zaopatrzyć się, w co najmniej trzy. Rozmiar jest zależny od wielkości powiększeń, jakie zamierzamy robić. Jeżeli będą to odbitki 13x18 to nie ma sensu zaopatrywać się w jakieś ogromne kuwety chociażby ze względu na marnowanie w ten sposób sporej ilości chemii. Jeżeli wykonujemy różne powiększenia to czeka nas po prostu większy zakup. Czasem niektórzy zaopatrują się w kuwety w sklepach zoologicznych. Niestety nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie, bowiem nie wiadomo czy tamto tworzywo nie będzie wchodziło w reakcje z naszymi odczynnikami (niektóre potrafią być żrące np. tonowanie w sepii).

Termometr - Przydatny do kontrolowanie temperatury odczynników, zwłaszcza wywoływacza. Jednak według mnie nie będzie nam tu potrzebna aż taka dokładność jak w przypadku wywoływania filmów. Po zmierzeniu temperatury przeliczamy o ile skorygować czas kąpieli odbitki i tyle.

Zegar ciemniowy, stoper - Przydadzą się nam dwa. Zegar ciemniowy sterujący powiększalnikiem dokładność do 0,1s. Oraz stoper (może być nawet taki w zegarku albo telefonie komórkowym). Jeżeli chodzi o zegar ciemniowy mamy tu ogromny wybór tego typu urządzeni. Na allegro możemy znaleĽć dużo konstrukcji, zarówno fabrycznych, jak i wykonanych metodami chałupniczymi. Taki zegar jest urządzeniem niezbędnym, od razu odradzam mierzenie czasu naświetlania stoperem i wyłączanie ręczne powiększalnika. Stoper natomiast przyda się do pomiaru czasu poszczególnych kąpieli. Oczywiście dostępne są także prawdziwe kombajny, mierzące na raz kilka czasów, sterują powiększalnikiem podobno z gotowaniem sobie tylko nie radzą.

Lampa ciemniowa - W ciemni jak sama nazwa wskazuje musi być jasno:). Można zaopatrzyć się w specjalną lampę ciemniową zrobioną przez jakąś renomowaną firmę. A równie dobrze możemy kupić odpowiednią żarówkę, wkręcić ją w jakąś zwykłą lampkę i mamy lampę ciemniową. W taką żarówkę możemy zaopatrzyć się w dowolnym sklepie z akcesoriami foto. Dobrze, żeby była koloru oliwkowego. Żarówki w kolorze czerwonym potrafią zadymiać papier wielogradacyjny oraz mają zły wpływ na nasz wzrok.

Gruszka oraz p�dzelek - Przyda się do oczyszczania negatywów i szybek w ramce powiększalnika.

Lupka powi�kszalnikowa - Bardzo przydatna do ustawiania ostrości. Co prawda jest to koszt ok. 100PLN ale dzięki temu mamy idealnie ustawioną ostrość. Wszelki inne metody nie są nazbyt dokładne. Za pomocą takiej lupki ostrość ustawia się na ziarno.

Papier - Jest nieodzowny. Mamy do wyboru papiery na podłożu plastykowym oraz papierowym. Oczywiście znacznie lepsze są papiery na podłożu papierowym, jednak są także droższe. Papier na podłożu plastykowym ma tą małą zaletę, że znacznie łatwej go suszyć oraz płukać. Drugim kryterium są papiery stało gradacyjne i zmiennogradacyjne. Zmiennogradacyjne umożliwiają manipulowanie kontrastem za pomocą np. filtrów albo odpowiednich ustawień na głowicy.

Filtry do papieru zmiennogradacyjnego - Jeżeli zdecydujemy się na papier wielogradacyjny a nie posiadamy głowicy kolor to są nieodzowne aby móc manipulować kontrastem.

Robimy odbitki...

Znosimy do wybranego pomieszczenia nasz sprzęt. Oraz zabieramy się za przygotowanie roztworów. Roztwory rozrabiamy w rozcieńczeniach podanych przez producentów. I zaczynamy zabawę.

Dobrze jest rozpocząć od przetestowania czy oświetlenie w ciemni nie jest zbyt jasne. W tym celu kładziemy papier na blacie powiększalnika połowę przykrywamy. I czekamy ok. 5-10 minut. Następnie przenosimy papier do kuwety z wywoływaczem, włączamy stoper odmierzamy czas kąpieli. Następnie przenosimy papier do kuwety z utrwalaczem, odmierzamy czas, po czym do kąpieli utrwalającej. Na koniec przenosimy papier do zbiornika z wodą w celu wypłukania papieru (jeżeli wywołujemy w łazience to idealnie do płukania nadaje się wanna). Po kilkunastu minutach można papier wyjąć. Po wysuszeniu pozostaje sprawdzić przy dobrym świetle czy część niezasłonięta różni się od zasłoniętej. Jeżeli tak to światło mamy za silne. Więc konieczne będzie osłabienie go (np. poprzez oddalenie Ľródła światła, częściowe przykrycie itp.).

Przed przystąpieniem do wykonywania powiększeń dobrze jest wykonać tzw. "stykówki". Co da nam dobry wgląd odnośnie tego co posiadamy na naświetlonej błonie. Robimy to następująco: na kawałku szkła przyklejamy, bardzo małymi kawałkami taśmy klejącej, nasze paski negatywu. Następnie w ciemni przykładamy do naszego kawałka szyby papier, kładziemy pod powiększalnikiem, naświetlamy i wywołujemy. Dobrze jest robić wszystkie stykówki w tych samych warunkach (czas, przesłona, odległość), co da nam lepszy wgląd odnośnie tego jak dana błona była naświetlona tudzież wywołana w odniesieniu do innych.

Teraz możemy przystąpić do wykonywania powiększeń. Powinniśmy rozpocząć od określenia czasu naświetlania odbitki pod powiększalnikiem. Możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy sposób ustalania czasu naświetlania jest mniej dokładny, ale lepszy w przypadku Ľle naświetlonej oraz wywołanej błony. Posługując się stykówką wybieramy klatkę, którą uznamy za wzorcową. Następnie ustawiamy na zegarze czas np. 2s oraz zasłaniamy prawie całą odbitkę pozostawiając pasek szerokości ok. 1/5 całości. Naświetlamy, następnie odsłaniamy ok. 2/5 całości i naświetlamy. Czynność powtarzamy aż naświetlimy całą odbitkę. W ten sposób uzyskamy 5 pasków o następujących czasach naświetlenia 2, 4, 6, 8, 10 s. Wybieramy ten najlepszy. I ten czas przyjmujemy do dalszych naświetleń. Oczywiście można go korygować, jeżeli na stykówce widzimy, że zdjęcie jest niedoświetlone to odpowiednio wydłużamy czas naświetlania papieru w celu skorygowania błędu naświetlania błony.

Drugi sposób ustalania czasu naświetlania jest znacznie prostszy i precyzyjniejszy. Do tego potrzebujemy jedną klatkę ze zdjęciem wykonanym z zasłoniętym całkowicie obiektywem. Następnie tak określamy czas naświetlania papieru, aby osiągnąć największą czerń papieru przy najkrótszym czasie. Np. jeżeli wstępnie już oszacowaliśmy że przy czasie 4s jeszcze nie osiągnęliśmy zupełnej czerni a przy 6s mamy już najbardziej czarną odbitkę, to postępujemy w sposób następujący. Zakrywamy 1/3 papieru naświetlamy czasem 4s następnie zakrywamy 1/3 papieru z przeciwnego końca i naświetlamy 5s. W ten sposób otrzymamy trzy paski o następujących czasach naświetlanie 4s/9s/5s. Jeżeli ciągle występują różnice pomiędzy paskami brzegowymi a środkowym, czynność powtarzamy odpowiednio zmieniając czas naświetlania aż uzyskamy odbitkę, gdzie nie będzie różnicy pomiędzy którymś z pasków brzegowych a środkowym. Teraz odbitki wykonujemy w sposób mechaniczny. Wszystkie będą poprawnie wykonane (pod warunkiem oczywiście, że potrafimy już naświetlać i wywoływać błonę).

Należy tu zaznaczyć, że należy z negatywami obchodzić się wyjątkowo ostrożnie. Nie dotykać ich palcami, przed każdorazowym włożeniem do ramki dokładnie je przedmuchać gruszką. Bowiem każdy najmniejszym paproch po powiększeniu potrafi bardzo skutecznie oszpecić naszą odbitkę.

Po co mam zmieniać kontrast papieru?

Pojemność tonalna papieru jest niestety nieco mniejsza niż negatywu. Czyli standardowo negatyw czarno-biały potrafi przenieść ok. 10EV czyli 10 stref. Gdzie różnica pomiędzy każdą strefą jest jedna działka przesłony czyli, dwukrotnie więcej lub dwukrotnie mniej światła potrzeba aby uzyskać sąsiednie strefy. A papier niestety trochę mniej. Dlatego dzięki zmianie gradacji papieru możemy zmienić kontrast i spróbować się dostosować do naszej wizji zdjęcia (oczywiście w przypadku negatywów mało obrazkowych, bo wielkoformatowcy mają ten luksus, że każdy arkusz negatywu wywołują osobno i już na tym etapie mogą dostosować odpowiednio kontrast).

Załóżmy, że skalibrowaliśmy sobie cały proces tak, że 10 stref ze świata rzeczywistego przenosimy na papier, aby to było możliwe różnica pomiędzy danymi odcieniami szarości musi być mniejsza niż w rzeczywistości. A mamy scenę o dosyć mały kontraście, pomiędzy najjaśniejszym interesującym punktem a najciemniejszym różnica jest 5 stref. Dlatego moglibyśmy chcieć, aby kontrast na odbitce był nieco większy, a nie ma obawy, że detale zginą nam w światłach albo w czerniach, bo rzeczywista scena jest mało kontrastowa. Wówczas poprzez zmianę papieru na twardszy (lub zastosowanie filtra o większym numerze) zwiększamy kontrast odbitki. Warto oczywiście porobić odpowiednie testy i pomiary w celu dokładnego obliczenia o ile zmienia się kontrast danego papieru przy zmianie filtru o konkretny numer. Podobnie w drugą stronę. Jeżeli scena była mocno kontrastowa, a nie chcemy wypalonego nieba, to zmniejszamy gradacje i cała scena mieści się na papierze tylko jest niestety mniej kontrastowa. Ale tak to już jest, coś za coś:)

Warto przy okazji zwrócić uwagę ja jeden fakt. Manipulując czasem zarówno wywoływania negatywów jak i papieru. Przesuwamy bardziej "światła". Dlatego dobrze jest zawsze dokonywać pomiaru światła na tzw. "cienie", wówczas szczegóły w cieniach mamy zawsze, a światła potem się przesunie. Daje to większą kontrolę nad tym, co chcemy uzyskać.

Miłej zabawy:)

2003-11-17


Wpisy
Wszelkie prawa zastrzeżone Śmieciara @ 2008
[zamknij]
[poprzedne] [następne]
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ŚMIECIARA @ 2010