Peru

Wzdłuż oceanu

Ameryka Południowa zawsze nas fascynowała, jednak zawsze się wydawało, że taka podróż jest poza naszym zasięgiem. Bo jakby nie było drugi koniec świata i zupełnie inny świat. Ale wystarczy przez chwilę o tym nie myśleć i po prostu kupić bilety. Więc kupiliśmy bilety w dwie strony, zrobiliśmy szkic co chcemy zwiedzić i... polecieliśmy.

Po kilkunastu godzinach lotu, zmęczeni i wygłodniali lądujemy w stolicy. Najbardziej ekscytujący jest pierwszy kontakt z nowym miejscem. Pierwsi napotkani ludzie, pierwsze zapachy. Wówczas wszechobecna inność oddziaływuje najsilniej. Oczywiście dla miejscowych turysta to nie inność to źródło zarobku. Jak biedny jest kraj i jacy tam mieszkają cwaniacy przekonaliśmy się od razu.

Tak to juz jest, że gdzie by człowiek nie wylądował, lotniskowi taksówkarze są tacy sami. Cwaniak który nam się trafił odrobinę się przeliczył. Ale co by nie mówić był niezły. Kombinował jak mógł wiózł nas prawie 1h ale nie udało mu się nas wykołować.

Lądujemy w dość ciekawym hotelu Espana. Wystrój niezwykle oryginalny. Mamy tu spędzić jedną noc i ruszamy dalej. Tu spotykamy polaka, który od kilku miesięcy przemierzał Ameryką... rowerem. Ten polak "sprzedał" nam ciekawą metodę dostania się na osławione Machu Picchu. Ale o tym później.

Po krótkiej aklimatyzacji w stolicy Peru, zamierzamy trochę odpocząć od polskiej zimy nad oceanem. Dlatego wyruszamy wzdłuż wybrzeża do Pisco. Niestety na miejscu okazuje się, że z leżakowania nici. Bowiem okolice plaży nie należą do nazbyt bezpiecznych. Miejscowa ludność odradza nam wycieczki w tamtym kierunku.

Na całe szczęście Pisco to okolica bogata w inne atrakcje. Niedaleko Pisco znajduje się miejscowość Paracas jest tu rezerwat przyrody, wyspa Islas Balestas, gdzie podziwiać można ogromne kolonie lwów morskich oraz wszelakiego ptactwa. Oprócz tego warte zobaczenia jest najbardziej suche miejsce na ziemi (gdzie nigdy nie odnotowano kropli deszczu) czyli pustynia Atacama. Plaże też się znalazły, świeża rybka oraz inne "smakołyki" morskie.

Po krótkim pobycie wyruszamy w stronę miejscowości Arequipa. Niestety wyjazd z Pisco nie jest zbyt łatwy (ores święta Wielkanocy) ale jakoś udaje się kupić bilety na jakiś autobus. Szczęście nam dopisuje kupujemy miejsca w najbardziej luksusowej części dwupoziomowego autobusy. Szerokie skórzane siedzenia, w pełni rozkładane, telewizor, niewiarygodne widoki i śniadanko rano:)

Czytaj dalej...

Wpisy

2008-11-07 23:46:07: aldon z kraków

3 lata temu też byłem w peru, co prawda ja poszedłem na skróty i pojechałem z wycieczką i niektóre miejsca poznaje. Fascynujący kraj.

[Odpowiedz]

Wszelkie prawa zastrzeżone Śmieciara @ 2008
[zamknij]
[poprzedne] [następne]
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE ŚMIECIARA @ 2010